Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Tingeltangel". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Tingeltangel". Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2013

Manifest

Manifest

Nie pozwalajcie dzieciom
Czytać poezji
Niech wyrosną na spiżowych mężczyzn
Z błyskiem słońca na łysinach
Niech wyrosną na silikonowe sex bomby
Przyozdobione atutami paleolitycznej Wenus
Niech posługują się słownikiem z trzech
wyrazów

Nie pozwalajcie dzieciom
Czytać w ogóle
Wzmacniajcie w nich pogardę
Do wszystkiego co nie świeci
To dobry trening na XXI wiek
Nowoczesny człowiek nie może
Podlegać bezsensownym uczuciom.

Inowrocław, 2000


piątek, 29 listopada 2013

Cukierki

Cukierki

Podał mi dwa cukierki
wygrzebane z odrapanej szuflady
Na osłodę życia - powiedział.

Cukierki leżą nie zjedzone są nieustannym przypomnieniem.
Niewiele trzeba a świat nabiera barw turystycznego folderu.

Starszy Pan nie zdaje sobie sprawy, że nigdy nie zjem jego cukierków.
Wkrótce też zapomni, że cokolwiek komukolwiek podarował.

Milkną już kroki na korytarzu
Codziennie umyka coś drobnego
papierki po cukierkach szeleszczące w koszu.

piątek, 22 listopada 2013

Recitativo

Recitativo

Kundel podszedł do dmuchawca. Dotknął go językiem podobnym do plastra szynki.
Sprawił, że delikatny puch uleciał w przestrzeń. Znudzony pies położył się w trawie.
Ignorując wszelkie zasady, wyciągnął się na plecach i tarzał ze szczęścia.

Może to ja byłem tym psem. Dotykałem główek mleczy i wypuszczałem w świat
zakodowane w ziarnach chwile radości nic nie znaczącego bytu. O istnieniu.
Może to ja tarzałem się w wysokiej trawie, analfabeta czytający listowy papier nieba.

piątek, 15 listopada 2013

Brenda Lee

Brenda Lee


Śpiewa noc
Szeleści w koronach
Zwabione chrapliwym trelem
Ćmy chcą odbić mieszkanie dla siebie.
Brenda zna moc słowa
Wibrowanie.

piątek, 8 listopada 2013

Biegun

Biegun

Kiedy został sam wymalował mieszkanie na biało.
Nie rozpaczał ani nie porzucił stałych zajęć.
Dotychczasowy świat pozostał całkiem nietknięty.

Biel mieszkania zatrzymywała go coraz częściej.
Właściwie, sympatia do bieli rosła z dnia na dzień.
W ciszy ścian hibernował się i stygnąc zapominał.

Pewnego dnia w stercie gazet wygrzebał kolorowe pismo.
Na zdjęciu igloo na tle błękitnego polarnego nieba.
W innym kolorowym magazynie wygrzebał fotografię
pustej szpitalnej sali. Zupełnie podobnej do tamtej.

Oprawione w ramki zawisły na gładkich ścianach w największym
pokoju, który stał się wierzchołkiem dryfującej lodowej góry.

Czeka w milczeniu polując na foki i białe niedźwiedzie.
Ma już pełną lodówkę mięsa i niebo ciągle bez chmur.

Niebo ponad górą jest wiecznie błękitne. Bezchmurne.
Wprost z sali wychodzą razem na spacer. Jest szczęśliwy.
Pod lodem pluskają ryby, harcują foki. Kończy się polarny dzień.

piątek, 1 listopada 2013

Czekolada we dwoje

Czekolada we dwoje


Właśnie zaczęli grzać. Wagon wypełnił się ciepłem.
Pociągiem donikąd za chwilę ruszymy w drogę.
Zimowy poranek i rondo czarnego kapelusza.
Gdyby jeszcze była biała lokomotywa,
czułbym się jak Stachura.
Nie wiem skąd wyciągnęłaś tabliczkę
gorzkiej czekolady.
Siedzimy w pociągu bez przedziałów.
Katedrze, której przestrzeń tłumi śmiech.
Siedzimy nie przeczuwając, że niedługo
zabraknie nagany za wiersz zbyt ckliwy.

Pociąg w końcu ruszył. 
Wystawialiśmy twarze na lodowaty powiew. 
Podróż z Torunia dobiegła końca.
Łzy błyszczą pod
rondem czarnego kapelusza.


piątek, 25 października 2013

Miss Brown to you.

Miss Brown to you.

Nikt nie uwierzy, że słuchaliśmy
Billie Holiday i ktoś podstawił
Drabinę pod księżyc.

Ale to nic. Kiedyś odkryją
Ślady naszych stóp na dnie
Morza Przesileń.

piątek, 18 października 2013

Prawie dzień

Prawie dzień

Już prawie koniec nocy, a dzień jeszcze daleko.
Otwiera się powoli kocioł powszedniości.
Duszący koszmar światła się nie boi,
z ciemności szeptem o sobie przypomina.

Otwiera się powoli kocioł powszedniości.
Ludzie co mierzą, patrzą ze stron gazet.
Z ciemności szeptem o sobie przypomina,
podłość codzienna, towarzyszka blada.

Ludzie co mierzą, patrzą ze stron gazet,
w słowach obłuda, arogancja, chciwość.
Podłość codzienna, towarzyszka blada,
podaje zimną dłoń do pocałowania.

W słowach obłuda, arogancja, chciwość,
a dzień się jeszcze dobrze nie zaczął.
Podaje zimną dłoń do pocałowania,
dzień bliźniaczo podobny do nocy.

Dzień się jeszcze dobrze nie zaczął
i pewnie dobrze się już nie skończy.
Dzień bliźniaczo podobny do nocy,
bez granicy między zwidem a prawdą.

piątek, 11 października 2013

Odliczanie

Odliczanie

Popatrz, zaraz pierdolnie w nas meteoryt.
Czy warto dzielić włos na czworo?

Znalazłem starą książkę i jeszcze starszą płytę.
Przynoszę takie rzeczy do domu, a ty ciągle mówisz:
Gdzie mamy to trzymać? Ale oglądasz z zaciekawieniem.

Zobacz na płycie tango. Tak stare, że nie wiemy
jak to tańczyć. Melodia wydaje się dziwaczna.
Avenida Corrientes?
A gdzie to u licha jest?

Nieważne. W tej starej książce ludzie się kochają.
Może nawet tańczą tango. Uprawiają seks
i jeżdżą do Wenecji, a może nawet do Buenos Aires.

Za oknem szczekają psy.
Mieszkamy w kanionie wyschniętej rzeki.
Nad nami urwisko zmienia się w równinę.
Wysoko nad naszymi głowami wieje ciepły wiatr.
A tu jest ulubione miejsce kostuchy.
Czasem, kiedy równina rozkwita wiatr
przywiewa tu zapachy.

Popatrz, w naszą stronę leci meteoryt.
Kostucha zaciera ręce.
Zatańczmy tango, jeszcze zdążymy.
To nic, że nie znamy kroków.
Tylko dla ciebie, będę namiętnym wenecjaninem,
ty bądź szaloną tancerką z Avenida Corrientes.

piątek, 4 października 2013

R.W.

Żywię tym samym mitem rodzinnym.
Mam pewnie taką samą zgagę Wojaczka.
Ssę wielkie, piwne cycki naszej Mamy.
Zmienia suknie, ciągle cudza Królowa.

piątek, 27 września 2013

Tingeltangel


Tingeltangel

Żadnych durnych wierszy o miłości.
Jeśli już to trzaśnięcie drzwiami.
Bieg po schodach. Echo.
Płacz i skomlenie pod drzwiami.